Blog > Komentarze do wpisu
Raz na wozie raz ...
No właśnie wczoraj było o Potworze zatrzymującym w domu a dzisiejszy Potwór jest inny. On nie mówi jesteś "zła matką". On nie powoduje wyrzutów sumienia, no może malutkie. On otula ciepłą kołderką i mówi "Chodź do mnie tu jest ciepło, miło i bezpiecznie. Świat na zewnątrz jest niefajny. Pośpij jeszcze pięć minut. Zasługujesz na to". I zaczynasz przesuwać w głowie "jak pośpię pięć minut dłużej to najwyżej najpierw pod prysznic, potem z psem a śniadanie zjem już w pracy. Dam radę" .Ten Potwór  atakuje jesienią i zimą najmocniej. Uderza w słabe strony. Potwór Obezwładniający. Nic się nie dzieje ale i tak masz poczucie przegranej na wejściu. Wykorzystał twoją słabą wolę a miałaś tyle planów. Nie będziesz się spieszyć rano, wstaniesz, zrobisz herbatkę, przygotujesz śniadanie na spokojnie. I cały plan diabli wzięli bo kołderka ciepła a pięć minut zmienia się w trzydzieści i to już jest dużo. Teraz wyliczenia. Zakładając, że Potwór zabiera mi ok 30 minut dziennie (w niedzielę więcej ale mówimy o średnim czasie) przez ok pół roku czyli 0,5h razy  182 dni czyli 91 godzin!!!! czyli około 2,5 tygodnia pracy!!!!! AAAAA!!! Gdzie jest mój czas!!!!
No dobra, dobra -  koniec paniki.
To dużo ale co zrobić, żeby Potworowi nie ulegać? Chyba właśnie zrobiłam pierwszy krok - UŚWIADOMIŁAM TO SOBIE.
Pomysły na dalsze kroki? Chyba muszę "znielubić" tego Potwora. 
środa, 08 stycznia 2014, mkaroli

Polecane wpisy

  • Jagunia

    Rozmawiamy sobie o zabawach na placu zabaw: "No i jest taki Seweryn i on tak zaiwania po tym placu zabaw" "A mówi?" - staje w obronie Jagi Macias.-" widzisz. Se

  • czasami trzeba puścić

    Mam tak, że się zapalam do jakiegoś pomysłu. Czasami jest to nauka czegoś, chodzenie na jakieś ćwiczenia albo inna rzecz. Albo bujna myśl, że wezmę do opieki je

  • dzień stracony

    Dzień bez wyrzucenia czegokolwiek dniem straconym. Albo oddania komuś czegoś. Nie mam problemów z oddawaniem i wyrzuceniem ubrań. Tu jest szybka decyzja- będę n

  • to sie nazywa tempo!

    Zaspaliśmy. To znaczy ja nie nastawiłam swojego budzika, Skorupiak znowu pracował w nocy, a Grzechot - o dziwo - nie zaczął dnia o 6 rano. W rezultacie, jak otw

  • Sen szary jak dzień. Dzień 394

    Dobra wiadomość: dzisiaj w drukarni mają być już książki. Zadzwonię jutro umówić się, jak i kiedy odebrać i zapłacić. Nie mam samochodu, ma być 200, to sporo. B

Komentarze
2014/01/09 09:19:11
Dzień pierwszy Potwór wygrał, dołożył ból głowy i leżałam grzeczniutko jeszcze 40 min.